Do klasy weszłaś
jak zwykle po dzwonku.Rozsiadłaś się wygodnie w swojej ławce,obserwując
jak ludzie z twojej klasy zaczynają zbierać się w pracowni.Obczajałaś
każdego z osobna,ale nikt nawet nie raczył posłać Ci krótkiego
spojrzenia.To nie było tak,że cały świat Cie nienawidzi.Ty po prostu nie
należałaś do tych popularnych,więc nie przyciągałaś ani uwagi,ani
wzroku kogokolwiek.Gdy lekcja się zaczęła,a stało się to nim
zauważyłaś,podniosłaś wzrok na tablice,gdzie obok nauczycielki,która
akurat chrząknęła stał jakiś chłopak.Wyłupiłaś lekko oczy.Nie wyglądał
znajomo,byłaś pewna,że widzisz go po raz pierwszy,ponieważ i on sam,był
tutaj pierwszy raz.Nauczycielka przedstawiała chłopaka.Ten miał nazywać
się Justin.Justin Bieber.Gdy przeszedł przez klasę,w poszukiwaniu
wolnego miejsca,spięłaś się, zdenerwowana nadzieją,że znajdzie je obok
Ciebie.Posłał Ci tylko szybkie spojrzenie siadając ławkę obok,przy
jakimś chłopaku,który również siedział sam.Odetchnęłaś głęboko w uldze i
zarazem zawodzie.Ale na co ty liczyłaś?Że taki ktoś jak on,usiądzie
obok kogoś takiego,jak ty?To znaczy,nie byłaś brzydka.Co więcej,byłaś na
prawdę piękna.Ale oprócz tego zbyt nieśmiała,by kiedykolwiek chociaż
odważyć się zagadać do kogokolwiek
Po lekcji pogadałaś chwilę z koleżankami z klasy i niedługo potem pożegnałyście się,a ty odwróciłaś się by zdążyć na kolejną lekcje
-O mój Boże-szepnęłaś,gdy podniosłaś wzrok chwilę potem,gdy dosłownie w kogoś wpadłaś.Usłyszałaś chłopięcy śmiech,więc rumieniąc się,odsunęłaś się od jego klatki piersiowej
-Wychodzi na to,że na mnie wpadłaś-zaśmiał się,wychodzi na to,że Justin.Ten nowy
-Ch-chyba tak.Przepraszam-szepnęłaś speszona
-To dobrze.Jestem tu nowy.Masz chwilę,żeby pokazać mi co i jak?-spytał,nie pozwalając Ci odejść,gdy stanął na przeciw Ciebie ponownie.Niepewnie skinęłaś głową,bo po prostu nie potrafiłaś odmówić pomocy
-Choć za mną
Pokazałaś Justinowi kilka najważniejszych pracowni,cały czas rozmawiając z nim.Atmosfera nie byłą wiec zbyt gęsta i niezręczna.Co więcej,mimo,że nawet na chwilę nie przestałaś być zdenerwowana,to potrafiłaś o tym zapomnieć
Zatrzymaliście się pod pracownią Anielskiego.Chłopak śmiał się akurat z jakiegoś żartu,który opowiedział,a ty po prostu nie mogłaś nie zauważyć,jak pięknym uśmiechem został obdarzony.Cóż.był lepszy od twojego.Nie wiedziałaś więc,czy to punkt ujemny,czy dodatni,dla niego
-Cóż.to tutaj mam lekcje-chłopak oblizał usta,gdy skinął głową.Chciałaś odejść,ale widziałaś,że jest jeszcze coś,co go męczyło.Chłopak widząc,że czekasz na to,westchnął
-Cóż.em,dziękuję za pomoc,[TI].Byłaś świetnym przewodnikiem-uśmiechnęłaś się delikatnie,spuszczając głowę w dół.Zazwyczaj nie byłaś aż tak...nie otwarta do ludzi.On wyjątkowo mocno Cię onieśmielał.Zwłaszcza,gdy uśmiechał się w ten sposób,w który robi to teraz
-Może mógłbym Ci się odwdzięczyć?-spojrzałaś zaciekawiona w jego oczy,gdy chłopak odchrząknął.Próbowałaś powstrzymać uśmiech,bo wyglądał na naprawdę zdenerwowanego
-To znaczy?
-Mógłbym Cię odwieść?
Po lekcji pogadałaś chwilę z koleżankami z klasy i niedługo potem pożegnałyście się,a ty odwróciłaś się by zdążyć na kolejną lekcje
-O mój Boże-szepnęłaś,gdy podniosłaś wzrok chwilę potem,gdy dosłownie w kogoś wpadłaś.Usłyszałaś chłopięcy śmiech,więc rumieniąc się,odsunęłaś się od jego klatki piersiowej
-Wychodzi na to,że na mnie wpadłaś-zaśmiał się,wychodzi na to,że Justin.Ten nowy
-Ch-chyba tak.Przepraszam-szepnęłaś speszona
-To dobrze.Jestem tu nowy.Masz chwilę,żeby pokazać mi co i jak?-spytał,nie pozwalając Ci odejść,gdy stanął na przeciw Ciebie ponownie.Niepewnie skinęłaś głową,bo po prostu nie potrafiłaś odmówić pomocy
-Choć za mną
Pokazałaś Justinowi kilka najważniejszych pracowni,cały czas rozmawiając z nim.Atmosfera nie byłą wiec zbyt gęsta i niezręczna.Co więcej,mimo,że nawet na chwilę nie przestałaś być zdenerwowana,to potrafiłaś o tym zapomnieć
Zatrzymaliście się pod pracownią Anielskiego.Chłopak śmiał się akurat z jakiegoś żartu,który opowiedział,a ty po prostu nie mogłaś nie zauważyć,jak pięknym uśmiechem został obdarzony.Cóż.był lepszy od twojego.Nie wiedziałaś więc,czy to punkt ujemny,czy dodatni,dla niego
-Cóż.to tutaj mam lekcje-chłopak oblizał usta,gdy skinął głową.Chciałaś odejść,ale widziałaś,że jest jeszcze coś,co go męczyło.Chłopak widząc,że czekasz na to,westchnął
-Cóż.em,dziękuję za pomoc,[TI].Byłaś świetnym przewodnikiem-uśmiechnęłaś się delikatnie,spuszczając głowę w dół.Zazwyczaj nie byłaś aż tak...nie otwarta do ludzi.On wyjątkowo mocno Cię onieśmielał.Zwłaszcza,gdy uśmiechał się w ten sposób,w który robi to teraz
-Może mógłbym Ci się odwdzięczyć?-spojrzałaś zaciekawiona w jego oczy,gdy chłopak odchrząknął.Próbowałaś powstrzymać uśmiech,bo wyglądał na naprawdę zdenerwowanego
-To znaczy?
-Mógłbym Cię odwieść?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz