-Mam po prostu tego dość.Ciebie i całego tego gówna,rozumiesz?-krzyknęłaś
-Nie,nie rozumiem.Możesz mi powiedzieć,o co chodzi tym razem?-przewrócił oczami.Pokręciłaś głową na to,jak bezmyślny jest
-O to,że wszystko i wszyscy są ważniejsi ode mnie.Chcę tylko twojej uwagi,rozumiesz!?
-Przesadzasz-syknął.To było wszystkim,co miał do powiedzenia.Po tym,jak wczoraj Cię wystawił.W waszą pierwszą rocznicę,odkąd jesteście razem.To nie było tak,że nie tolerowałaś wokół niego żadnych innych ludzi.Ale to nie był pierwszy raz,jak potraktował Cię w ten sposób.Jak nic ważny kawałek gówna.Tak to odbierałaś i dokładnie tak się czułaś.Bolało Cię to,że w jednej chwili mówi Ci,że Cię kocha a chwilę później-ignoruje Cię jak powietrze.Starałaś się mu uwierzyć,ale było to z czasem co raz trudniejsze.Nim się obejrzałaś,cała twoje policzki były już zalane łzami.Nie mogąc tego znieść,w nerwach i emocjach chwyciłaś swoją torbę z jego łóżka.Chwilę potem za klamkę,gotowa wyjść.Zamiast tego,poczułaś,jak coś,a właściwie ktoś gwałtownie ciągnie Cię w dół.Automatycznie pisnęłaś.Chwilę później odbiłaś się plecami od materacu,a przed sobą zobaczyłaś Justina.Początkowo byłaś przerażona.Szybko nabierałaś powietrza i przełknęłaś ciężko ślinę.Czy chciał zrobić Ci krzywdę?Usiadł na tobie okrakiem.Dostrzegając,jak bardzo przerażona jesteś,gdy miał taką możliwość,złagodził wyraz twarzy.Pogładził twój policzek i bez żadnego ostrzeżenia wpił się w twoje usta.Gdy tylko uświadomiłaś sobie,co się dzieje,szeroko otworzyłaś oczy w czasie,gdy jego były już zamknięte.Po chwili zacisnęłaś je mocno,krzywiąc się i próbując zepchnąć jego ciało z twojego.Zupełnie na przekór tobie,chwycił twoje nadgarstki.Unieruchomił Cię i poruszył ustami,czekając na to,byś odwzajemniła jego gest.Ty jednak nie zrobiłaś nic
-Demi-szepnął i oblizał usta,by posmakować twoich mimo,że nawet nie oddałaś pocałunku
-Złaź ze mnie,słyszysz?!
-Nie mogę tego zrobić-pokręcił głową dysząc na wprost Ciebie.Zaśmiałaś się bez humoru
-No dalej,puść mnie!Będziesz miał więcej czasu dla siebie!Czy to nie jest to,czego chcesz?-syknęłaś,nie przestając się wyszarpywać.Syknęłaś,gdy nieznacznie wzmocnił uścisk
-Nie mogę tego zrobić,nawet jeśli chcę!To,co ze mną zrobiłaś!Widzisz?!Choćbym chciał,nie mogę pozwolić Ci odejść!-warknął,jakby był zły o to na Ciebie.Nie przestraszyłaś się,a jedynie zdziwiłaś.Popatrzyłaś na twarz chłopaka
-Dlaczego?
-Bo chcę tylko Ciebie,idiotko! Jeszcze tego nie zrozumiałaś?!
-Nie dawałeś mi do tego powodów-pokręciłaś głową-puść mnie Justin-chłopak z westchnięciem,spełnił twoją prośbę.Puścił twoje ręce,przełożył nogę i zszedł z Ciebie
-Dlaczego mi to teraz mówisz?-podniosłaś się do pozycji siedzącej
-Bo teraz to zrozumiałem.Teraz gdy chciałaś wyjść,a ja nie potrafiłem na to pozwolić-przyznał ze spuszczoną głową,jakby wstydził się sam siebie.Ale nie chciałaś,żeby tak było,choć zasługiwał na to.Gdy cierpiał,ty też to robiłaś,bo cholernie go kochałaś.Zbliżyłaś się i pogłaskałaś jego policzek.Złączyłaś zgodnie wasze usta
-Nie,nie rozumiem.Możesz mi powiedzieć,o co chodzi tym razem?-przewrócił oczami.Pokręciłaś głową na to,jak bezmyślny jest
-O to,że wszystko i wszyscy są ważniejsi ode mnie.Chcę tylko twojej uwagi,rozumiesz!?
-Przesadzasz-syknął.To było wszystkim,co miał do powiedzenia.Po tym,jak wczoraj Cię wystawił.W waszą pierwszą rocznicę,odkąd jesteście razem.To nie było tak,że nie tolerowałaś wokół niego żadnych innych ludzi.Ale to nie był pierwszy raz,jak potraktował Cię w ten sposób.Jak nic ważny kawałek gówna.Tak to odbierałaś i dokładnie tak się czułaś.Bolało Cię to,że w jednej chwili mówi Ci,że Cię kocha a chwilę później-ignoruje Cię jak powietrze.Starałaś się mu uwierzyć,ale było to z czasem co raz trudniejsze.Nim się obejrzałaś,cała twoje policzki były już zalane łzami.Nie mogąc tego znieść,w nerwach i emocjach chwyciłaś swoją torbę z jego łóżka.Chwilę potem za klamkę,gotowa wyjść.Zamiast tego,poczułaś,jak coś,a właściwie ktoś gwałtownie ciągnie Cię w dół.Automatycznie pisnęłaś.Chwilę później odbiłaś się plecami od materacu,a przed sobą zobaczyłaś Justina.Początkowo byłaś przerażona.Szybko nabierałaś powietrza i przełknęłaś ciężko ślinę.Czy chciał zrobić Ci krzywdę?Usiadł na tobie okrakiem.Dostrzegając,jak bardzo przerażona jesteś,gdy miał taką możliwość,złagodził wyraz twarzy.Pogładził twój policzek i bez żadnego ostrzeżenia wpił się w twoje usta.Gdy tylko uświadomiłaś sobie,co się dzieje,szeroko otworzyłaś oczy w czasie,gdy jego były już zamknięte.Po chwili zacisnęłaś je mocno,krzywiąc się i próbując zepchnąć jego ciało z twojego.Zupełnie na przekór tobie,chwycił twoje nadgarstki.Unieruchomił Cię i poruszył ustami,czekając na to,byś odwzajemniła jego gest.Ty jednak nie zrobiłaś nic
-Demi-szepnął i oblizał usta,by posmakować twoich mimo,że nawet nie oddałaś pocałunku
-Złaź ze mnie,słyszysz?!
-Nie mogę tego zrobić-pokręcił głową dysząc na wprost Ciebie.Zaśmiałaś się bez humoru
-No dalej,puść mnie!Będziesz miał więcej czasu dla siebie!Czy to nie jest to,czego chcesz?-syknęłaś,nie przestając się wyszarpywać.Syknęłaś,gdy nieznacznie wzmocnił uścisk
-Nie mogę tego zrobić,nawet jeśli chcę!To,co ze mną zrobiłaś!Widzisz?!Choćbym chciał,nie mogę pozwolić Ci odejść!-warknął,jakby był zły o to na Ciebie.Nie przestraszyłaś się,a jedynie zdziwiłaś.Popatrzyłaś na twarz chłopaka
-Dlaczego?
-Bo chcę tylko Ciebie,idiotko! Jeszcze tego nie zrozumiałaś?!
-Nie dawałeś mi do tego powodów-pokręciłaś głową-puść mnie Justin-chłopak z westchnięciem,spełnił twoją prośbę.Puścił twoje ręce,przełożył nogę i zszedł z Ciebie
-Dlaczego mi to teraz mówisz?-podniosłaś się do pozycji siedzącej
-Bo teraz to zrozumiałem.Teraz gdy chciałaś wyjść,a ja nie potrafiłem na to pozwolić-przyznał ze spuszczoną głową,jakby wstydził się sam siebie.Ale nie chciałaś,żeby tak było,choć zasługiwał na to.Gdy cierpiał,ty też to robiłaś,bo cholernie go kochałaś.Zbliżyłaś się i pogłaskałaś jego policzek.Złączyłaś zgodnie wasze usta

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz