piątek, 17 czerwca 2016

Kręcąc powoli biodrami w rytm muzyki, opierając się plecami o metalową rurę za tobą,powoli zbliżałaś się ku dołowi.Gdy się tam znalazłaś,szybkim ruchem,na prostych,długich nogach,wypinając lekko pośladki wyprostowałaś się.Zrobiłaś kilka obrotów na róże aż wreszcie spojrzałaś przed siebie,na publiczność-oczywiście samych facetów.Czułaś się źle.To mało powiedziane.Jednak celem,dla którego to robisz,było coś,co dzięki czemu miałaś nadzieję,że Bóg Ci wybaczy.Ale to było tylko nadzieją.Kontynuowałaś swój erotyczny taniec,nawet nie chcąc dostrzegać ich oczu pełnych pożądania.Kontynuowałaś,ze świadomością,że każdy z tych napaleńców wyobraża sobie Ciebie,w o wiele bardziej wulgarnej sytuacji,niż i tak aktualnie się znajdowałaś.Nie przeszło Ci jednak przez myśl,że jeden z nich,tam przed tobą jest zainteresowany tobą szczególnie
Minęło kilka dni.Dziś znów twoja kolej.Odbębniłaś to co miałaś do roboty i niemal płacząc ze wstydu przed samą sobą-zeszłaś ze sceny.Już miałaś udać się do szatni,gdy poczułaś,jak coś chwyta twój łokieć,gwałtownie obraca,a chwilę później mocno całuje.Zacisnęłaś mocno oczy,ale to i tak nie powstrzymało łez.Najgorsze było to,że nie mogłaś nic zrobić.To,co robił,było w zakresie twoich "usług"
-Dlaczego płaczesz?-spytał zdziwiony mężczyzna,gdy poczuł na swojej twarzy twoje łzy.Wiedziałaś,że musisz się natychmiast ogarnąć
-To nic-szepnęłaś.Spojrzałaś w jego oczy.Owszem,były przepełnione wielkim pożądaniem,jak zawsze.Ale nie ukrywał również...smutku?Ponownie przyciągnęłaś go do pocałunku.Znaleźliście jakiś wolny pokój i chłopak nie przejmował się już twoim stanem emocjonalnym.Szybko zdzierał z Ciebie jakiekolwiek ubrania,nie przestając Cię całować-to tylko praca-powtarzałaś sobie.Zrobił to,co chciał i to po co tu przyszedł,ponieważ to było to,czym był zainteresowany.Wszedł w ciebie delikatnie i wszystko jakoś się potoczyło.Po wszystkim,gdy ubierałaś się kątem oka dostrzegłaś,jak wciąż na Ciebie zerka
-Nie jesteś tu,bo tego chcesz,prawda?
-Nie twoja pieprzona sprawa-syknęłaś patrząc na jego twarz,gdy on również był już ubrany.Zacisnął usta w cienką linkę i zbliżył się
-Od dawna tu bywam.Tylko i wyłącznie z twojego powodu.Widzę,że masz problem,że nie jesteś taka,jak twoje koleżanki stąd-spuściłaś głowę,starając się,by jednak nie okazywać zbytniej słabości-Chciałbym Ci kiedyś pomóc,ale nie wiem jak.Sam fakt,że płakałaś,świadczy o tym,że nie jesteś bezwartościowa-miałaś wrażenie,że się przesłyszałaś.Chciałaś nawet uszczypnąć się w ramie,ale nie chciałaś wyjść na głupią.Miło było usłyszeć coś takiego
-Robię to bo muszę-podniosłaś z podłogi buty-i ani ty ani nikt inny mi nie może pomóc.Ale...dziękuję-wysiliłaś się na jeden szczery uśmiech,specjalnie dla niego,zanim wyszłaś.Jeszcze wtedy nie miałaś pojęcia,że wróci tam znów.
Po pierwsze imagin taki sobie,bo wątpię,by którykolwiek facet przyszedł kiedykolwiek do burdelu,by się zakochać.Wybacz mi to określenie.A po drugie,wiem,że czekałaś,ale nie ty jedyna.Wszystkich bardzo za to przepraszam :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz